Najzamożniejsi panowie zawsze uczestniczyli w radzie wojennej. Wyrażali swoje opinie, z którymi wódz powinien zawsze się liczyć. Obie wojujące strony powoływały się na pomoc boską, uważając zwycięstwo za wolę nieba. Klęska była karę dla pokonanego. Przed bitwą rycerze brali udział w spowiedzi, komunii świętej, odprawiali pokutę za swe grzechy i złe czyny, obiecując poprawę. Często wodzowie przemawiali do swoich oddziałów, by dodać im ducha zwycięstwa i uprawomocnić walkę. Powoływali się przy tym na poparcie niebios. Wówczas obie strony ruszały do bitwy. Początek walki był bardzo ważny. Pierwszy szturm powinien przełamać formację wroga. Temu celowi służył frontalny atak rycerza uzbrojonego w kopię i tarczę, który dążył do powalenia adwersarza z siodła. Za szlachetnymi rycerzami podążali pachołkowie i inni, nisko urodzeni żołnierze. Prędkość galopującego konia rycerza była imponująca, ponad 400 metrów na minutę. Ten sposób, wymyślony przez Franków, był skuteczny i popularny wśród chrześcijańskiego rycerstwa zachodniej i środkowowschodniej Europy. Nie była potrzebna specjalna taktyka walki. Rycerze nie lubili słuchać rozkazów, więc wojskowy dryl był im obcy. Indywidualny wyczyn leżał im bardziej na sercu niż bycie częścią zorganizowanej formacji. Jedynym znakiem rozpoznawczym w czasie walki stały się herby rodowe i figury heraldyczne. Mimo tego często zdarzały się pomyłki i wtedy rozpoczynała się walka z własnymi rycerzami. Należało więc wykrzykiwać jak najgłośniej swe imię, aby uniknąć fatalnej pomyłki. Rozkazy oraz sztandary oddziałów nie były nazbyt przydatne we wrzawie wojennej. Nie było tu flank i przodu, a bitwa była indywidualnym starciem rycerzy. W normalnych warunkach ciężkozbrojna konnica uzbrojona w lance, dzidy i miecze, była w stanie zniszczyć niemal każdego przeciwnika jednym, zmasowanym atakiem. Aby ciężkozbrojni rycerze w pełni mogli wykorzystać atuty zmasowanego ataku, potrzebny był jednak płaski teren, który nie utrudniałby rozwinięcie uderzenia. Potrzebny by także łatwy cel, w postaci niemobilnego przeciwnika. Jeśli obie strony posiadały podobny potencjał, wówczas jakość uzbrojenia i indywidualne wyszkolenie zazwyczaj decydowały o wyniku starcia. W czasie bitwy obie strony dążyły do zabicia wodza przeciwnika, który znajdował się w centralnym oddziale. Zazwyczaj wodzowie brali aktywny udział w walce. Osobisty udział w bitwie był pożądany i uważany za honorowy. Ucieczka jednego z dowódców sugerowała początek końca walki. Pozostałe oddziały podążały za wodzem. Podobnie pochwycenie głównego sztandaru przeciwnika oznaczało zazwyczaj zwycięstwo.
Piechota, wywodzłca się z chłopów, walczyła często bardzo niechętnie i niemal z góry skazana była na śmierć. W większości chłopi werbowani byli w gminach na rozkaz władcy lub możnego. Oznaczało to, że nie dopisało im szczęście. Mo¿e zostali wydani posłańcom królewskim przez zawistnych i tchórzliwych sąsiadów, lub nie potrafili wykupić siê ze służby.
Uwidocznił się wtedy podział majątkowy społeczeństwa. Rycerz to bogacz, tylko jego było stać na drogą zbroję, konia, uzbrojenie i obstawę zbrojną. Koszty zamykały się w liczbie z dochodów, z co najmniej 300 arów ziemi.